Piątek 18 paździenika 2019

Nie spalajmy przyrody

Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 3 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 3 =
Wiosna to niestety okres, w czasie którego wiele osób bezmyślnie podpala suche trawy i zarośla, nie licząc się z konsekwencjami. Dziś strażacy wspólnie ze starostwem i nadleśnictwem apelowali o powstrzymanie tego procederu.
zdjęcie
- Niestety w tym roku mieliśmy już wiele wyjazdów do gaszenie palących się łąk czy pól – mówi Wojciech Jeleń, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Bełchatowie. - Ludzie często nie zdają sobie sprawy z siły żywiołu, rozpalając nawet małe ognisko nie spodziewają się, że jeden powiew wiatru momentalnie roznosi ogień po najbliższych suchych trawach i zaroślach i jest już nie do opanowania. Niestety często osoby podpalające suche części roślin giną w ogniu, który błyskawicznie się rozprzestrzenia wokół nich.

Wypalanie traw jest prawnie zakazane. W ustawie z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody wprowadzono zakaz wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów. Za łamanie tego zakazu grożą sankcje karne w postaci grzywny albo aresztu. Zakaz wypalania traw jest również jednym z wymogów dobrej kultury rolnej. Za wypalanie traw Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa może nałożyć na rolników karę finansową w postaci zmniejszenia (od 5 do 25%), a w skrajnych przypadkach nawet odebrania wszystkich rodzajów dopłat bezpośrednich za dany rok.
- Apeluję o niewypalanie suchych traw, czy krzaków, bowiem powoduje to duże zagrożenie pożarowe i niszczy przyrodę – mówi Justyna Cyran – Gaik, naczelnik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa bełchatowskiego starostwa. - W świadomości ludzi zachował się mit, że wypalanie traw i pozostałości roślinnych poprawi żyzność gleby, zniszczy chwasty oraz zwiększy kolejny plon siana. Nic bardziej mylnego. Wypalenie wierzchniej, najżyźniejszej próchniczej warstwy gleby pociąga za sobą obniżenie jej wartości użytkowej nawet na kilka lat. Zahamowane zostają naturalne procesy rozkładu pozostałości roślinnych, dzięki którym tworzy się urodzajna warstwa gleby. Wysoka temperatura niszczy roślinność, powoduje degradację gleby i stanowi poważne zagrożenie dla zwierząt.


Wypalanie łąk, trzcinowisk i zakrzaczeń powoduje śmierć organizmów, żyjących w wierzchnich warstwach gleby, o istnieniu których większość z nas nawet nie wie, a których obecność wpływa na właściwą kondycję gleby. Giną małe zwierzęta, takie jak dżdżownice, które niezwykle efektywnie poprawiają strukturę i właściwości fizyczne gleb. Wymierają całe kolonie mrówek, które jako zwierzęta drapieżne regulują populacje szkodliwych owadów. Wypalanie uśmierca także biedronki, które są sprzymierzeńcem człowieka w walce z mszycami.
W całym 2018 r. na terenie Polski odnotowano prawie 150 tys. pożarów, wśród nich pożary traw na łąkach i nieużytkach rolnych stanowiły niemal jedną trzecią. Początek wiosny to czas, w którym gwałtownie wzrasta liczba pożarów traw. W tym roku doszło już do ponad 11 tys. pożarów łąk i nieużytków rolnych. W ubiegłym roku najwięcej pożarów traw odnotowano właśnie w marcu i w kwietniu – aż 25 tys. Stanowiło to ponad 50 proc. wszystkich pożarów traw w ubiegłym roku.

- Niestety często pożar łąki czy zarośli przenosi się na lasy, a wtedy jest już bardzo trudny do opanowania i rodzi ogromne szkody – mówi Jarosław Zając, nadleśniczy Nadleśnictwa Bełchatów. - Obecnie mamy trzeci- najwyższy stopień zagrożenia pożarowego w większości polskich lasów, dlatego każdy mały pożar może pochłonąć hektary drzewostanu. Szczególnie w najbliższe wolne dni nie wnośmy do lasów niczego, co może spowodować pożar, nie palmy ognisk czy grilli. Ściółka leśna jest wysuszona na wiór, tylko ulewne deszcze mogą zażegnać niebezpieczeństwo.

Starostwo Powiatowe w Bełchatowie od kilku lat kontynuuje akcję „Stop wypalaniu traw!”. Kilkanaście procent wyjazdów strażaków z KPPSP w Bełchatowie do pożarów, to wyjazdy do palących się łąk i traw. Godzinna akcja jednego zastępu straży to koszt kilkuset złotych, który obciąża wszystkich podatników i niepotrzebnie absorbuje służby ratownicze.
Krzysztof Borowski
Rzecznik prasowy
Starostwo Powiatowe w Bełchatowie
← powrót