Piątek 23 sierpnia 2019

Znamy laureatów kleszczowskiego dyktanda

Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 7 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 7 =
W Solparku odbyła się 10. edycja Dyktanda Kleszczowskiego - Ogólnopolskiego Konkursu Ortograficznego, zorganizowanego przez Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Kleszczowie. Jak co roku i w tym również, wydarzenie przyciągnęło miłośników ortografii i sympatyków dyktanda, w sumie ponad 150 osób.
zdjęcie
Aula Solparku wypełniona była po brzegi, a na uczestników czekało mnóstwo atrakcji. Wydarzenie, zorganizowane w świątecznej, jubileuszowej atmosferze, rozpoczął koncert „Zelowskich Dzwonków”, jedynego w Polsce zespołu grającego na dzwonkach ręcznych. Po tej przyjemnej chwili odstresowania nastąpiły zmagania konkursowe. Kiedy komisja sprawdzała dyktanda, uczestnicy częstowali się tortem i podziwiali wystawę fotograficzną Szymona Wiatra, znanego artysty fotografa, grafika, rysownika. Przysłowiową wisienką na torcie okazał się znakomity, interakcyjny spektakl pt. ”Bez-senność”, oparty na motywach „Snu nocy letniej” W. Szekspira Teatru Strefa Otwarta z Wrocławia.

Spośród 153 uczestników jury wyłoniło zwycięzców trzech konkurencji: na najliczniejszą grupę (I. Uniwersytet Trzeciego Wieku z Radomska, II. Teatr Rekwizytornia z MDK w Radomsku, III. SP w Kleszczowie; wyróżnienia: SP nr 11 z Piotrkowa Tryb. i SPS z Krzepic), na najmłodszego uczestnika (Natalia Gumuła z Radomska) oraz pierwszą rezerwację (Joanna Hawełek z Cieszyna).

Uczestnicy dyktanda rywalizowali w kilku kategoriach.
- szkoła podstawowa/gimnazjum:
Mistrz-Milena Tomalka z Dobryszyc
Wicemistrz- Wiktoria Żebrowska z SP w Kleszczowie
- szkoła ponadgimnazjalna:
Mistrz-Maciej Wilk z ZSP w Kleszczowie
Wicemistrz- Martyna Morawska z ZSP w Kleszczowie
- open:
Mistrz - Tomasz Kulicki z Ząbek
Wicemistrz- Jarosław Jurkowski z Zakrzewa
- laureat:
Mistrz- Joanna Hawełek z Cieszyna

Nagrody, ufundowane przez Wójta Gminy Kleszczów i Starostę Bełchatowskiego, wręczono podczas Dni Kleszczowa.
 

Tekst dyktanda: 
Rozważania Ważysława

Ważysław, trzydziestokilkuletni mężczyzna, trzymając w ręce fastfoodowe danie, siedział zamyślony na placu Łukiskim i rozmyślał o bezpowrotnie zaprzepaszczonych szansach matrymonialnych. Swoją pierwszą miłość poznał w ósmej klasie, uczęszczając do grupy juniorów w sekcji lekkoatletyki. Oboje woleli skoki w dal niż skoki wzwyż, przedkładali bieg sprinterski nad maraton.

Ważysław zakochał się - po prostu, naprawdę i na pewno. Ta pół dziewczyna, pół anioł o niepospolitej urodzie i niebanalnym poczuciu humoru zmieniła diametralnie jego życie. Żeby jej zaimponować sprawnością fizyczna i nietuzinkowym wyglądem, wstawał codziennie o wpół do szóstej i uprawiał jogging, robił pompki i przewroty w tył i w przód. Kupował także w markowych butikach ekstranowoczesne ciuchy i buty.

Z czasem Ważysław i Aurelia zaczęli wspólnie chodzić do galerii na bezpłatne wernisaże wileńskich artystów plastyków, a ona zaczęła marzyć o studiach współczesnego designu za granicą, więc wyjechała do Holandii. Pamięta to dżdżyste popołudnie i rzewne pożegnanie przed wyjazdem. Odwiedzał ją nie raz i nie dwa, uczucie wszakże nie wytrzymało próby odległości. Nie dość, że zaczęła nadsyłać zdjęcia w towarzystwie czarnookiego Włocha, to jeszcze przeprowadziła się do niego.Ważysław dotychczas był nieżonaty, kiedyś niezmiernie cenił
tę kawalerską wolność, jednakże ostatnio przeżywał nie najlepszy okres w swoim życiu i z coraz większą niechęcią wracał do nieprzytulnego mieszkania. Zastanawiając się, gdzie by znaleźć kandydatkę na żonę, postanowił, że uda się albo nad morze Marmara, albo nad Morze Śródziemne, a tam zapewne nie brak hożych jasnowłosych kobiet, bo takie na ogół były w jego guście. Niemal w okamgnieniu przygotował się do podróży na od dawna wymarzoną Majorkę. Kilkugodzinny lot bez międzylądowań nie był uciążliwy, a Ważysław oczyma wyobraźni widział już siebie spacerującego po złocistożółtej plaży z superatrakcyjną dziewczyną.

Marzenia omal nie stały się rzeczywistością. Grając w ping-ponga, poznał piękną pół Polkę, pół Czeszkę, Żanetę z Żyrzyna w województwie jeleniogórskim. Naprawdę nie sposób było się oprzeć jej urodzie – długie blond włosy, fitnessowa sylwetka, hollywoodzki uśmiech.
Nasz bohater zadurzył się w niej nie na żarty i o mało się nie oświadczył w przededniu jej odjazdu podczas romantycznego spaceru wzdłuż wybrzeża, gdyby nieopatrznie mu nie rzekła, że za półtora miesiąca wychodzi za mąż. Czyżby niespełnione marzenia Ważysława nie miały się w ogóle ziścić?
ZSP w Kleszczowie
← powrót